I tym razem nie zawiodła mnie
Praca dla fotografa stock |życzenia noworoczne |akcesoria tuningowe

„I tym razem nie zawiodła mnie intuicja. Wkrótce nadchodzi zaskakująca wiadomość — o godzinie szóstej rano wojska radzieckie przekroczyły na szerokim froncie granicę i szybko podążają na zachód. Mnie wydawało się, że idą z pomocą, toteż wspólnie z kilkoma oficerami poparłem żądanie dowódcy kompanii, kapitana Wasilewskiego, aby batalion skierować na front pod Lwowem. Major Łucki otrzymał jednak inny rokaz — batalion miał czym prędzej przemaszerować przez Kołomyję do Kut i tam przekroczyć granicę rumuńską.
Wywiązała się burzliwa dyskusja. Dowódca batalionu, odwołując się do poczucia dyscypliny wojskowej, przekonywał nas o konieczności wypełniania rozkazów Naczelnego Dowództwa. Tymczasem docierają wieści o składaniu broni przed jednostkami radzieckimi. Podporządkowaliśmy się więc dowództwu, uznając, że będzie to jedynie słuszne wyjście z sytuacji.
Goniąc resztkami paliwa, docieramy 18 września do granicznych Kut. Przejmujące uczucie — nadchodzi chwila opuszczenia kraju. Mój czołg wolno sunie po drewnianym moście, rozpiętym nad rwącym Czeremoszem. Jest godzina 15.00. Odwracam głowę i po raz ostatni wpatruję się w nasz brzeg. Wzruszenie ściska gardło. Czy dane mi będzie powrócić i czy zastanę kogoś ze swoich przy życiu... Dość! Nie wolno się rozklejać. Trzeba wierzyć, że przegrana bitwa nie przesądza o wyniku wojny.“(4)



invest komfort |alveo |Bet-At-Home